zarejestruj się!
logowanie
podyskutuj na forum
subskrybuj newsletter
dostosuj stronę
Lekko złocista skóra będzie nam jesienią przypominała o miłych chwilach, które spędziliśmy na plaży, nad jeziorem czy na leśnej polanie. Postarajmy się jednak, by opalenizna była nie tylko piękna, ale i zdrowa.
– Wybieram się w sierpniu na dwa tygodnie do Tunezji. Gdybym miała ściśle trzymać się porad koleżanek, które już takie wakacje mają za sobą, musiałabym co parę godzin smarować się kremem z filtrem 50. Tylko wtedy w ogóle bym się nie opaliła! – uważa 40-letnia Renata prowadząca firmę organizującą spotkania integracyjne dla pracowników korporacji. Jej obawy nie są słuszne, ale za to świetnie pokazują, jak mało wciąż wiemy na temat bezpiecznego korzystania z kąpieli słonecznych. Niestety, wiele z nas woli wybrać krem albo emulsję z mniejszym filtrem, tylko po to, by szybciej móc się zacząć cieszyć mocną opalenizną. Czas najwyższy, by na pierwszym miejscu postawić bezpieczeństwo i zdrowie – nie warto ryzykować, bo przecież ładny kolor skóry można też uzyskać z pomocą samoopalaczy albo balsamów brązujących.
Już w szkole podstawowej uczono nas, że dzięki działaniu słońca, w naszym organizmie powstaje witamina D, niezbędna do zachowania dobrej kondycji. Potem przekonałyśmy się, że kąpiele słoneczne poprawiają nastrój, a opalone ciało wygląda seksownie, co podnosi naszą samoocenę. Ale żeby przy okazji nie zaszkodzić swojej skórze, trzeba sięgać po kosmetyki z odpowiednio wysokimi filtrami, a przed nadchodzącym urlopem, zafundować sobie kurację aptecznymi preparatami przygotowującymi ją do kąpieli słonecznych.
– Kosmetyczka poradziła mi, abym przed wyjazdem na wakacje zafundowała sobie solidny peeling. Usunięcie zrogowaciałej warstwy naskórka spowoduje, że emulsje z filtrami będą się dokładniej wchłaniać, a więc precyzyjniej chronić moją skórę przed słońcem – opowiada 33-letnia Kasia, księgowa. Wystarczy więc poszukać dobrej jakości preparatu, który będziemy stosować pod prysznicem. Pamiętajmy tylko, by szczególnie dużo uwagi poświęcić miejscom, gdzie skóra jest grubsza i nieco szorstka – czyli łokciom i kolanom, natomiast twarz, dekolt i wrażliwą skórę piersi potraktujmy równie skutecznym, ale dużo delikatniejszym peelingiem enzymatycznym.
Warto przed urlopem zajrzeć do apteki – tam obowiązują rygorystyczne przepisy dotyczące m.in. temperatury i wilgotności pomieszczeń, w których przechowywane są leki i kosmetyki, więc na pewno wybrany przez nas preparat będzie działał skutecznie. Gdyby Renata nie słuchała podpowiedzi koleżanek, ale zapytała o zdanie farmaceutę albo dermatologa, dowiedziałaby się, że mleczka do opalania z filtrem SPF 50 nie chronią skóry całkowicie. Chociaż ich używamy, powinnyśmy unikać przebywania na słońcu między godziną 11 a 15 – ta reguła szczególnie dotyczy dzieci, bowiem ich skóra jest wyjątkowo mało odporna na uszkodzenia. Jeżeli lubimy pływać lub od czasu do czasu dla ochłody zanurzyć się w basenie, koniecznie poszukajmy wodoodpornego mleczka do opalania, tak byśmy nie musiały wciąż nakładać na ciało kolejnych porcji kosmetyku. Jeśli natomiast cały dzień spędzamy na słońcu, smarujmy się kremem z odpowiednio wysokim filtrem trzy do czterech razy, bowiem większość preparatów zapewnia ochronę na mniej więcej trzy godziny. Brak takiego zabezpieczenia poskutkuje nie tylko natychmiast widocznym poparzeniem słonecznym, ale – na dłuższą metę – przyspieszeniem procesów starzenia się skóry, pojawieniem się przebarwień i nadmiernym wysuszeniem skóry. Ale nawet używanie dobrze dobranych mleczek, sprayów czy emulsji do opalania nie ochroni skóry przed utratą wilgoci czy elastyczności, więc wieczorem musimy zapewnić jej odpowiednią porcję odżywczych kosmetyków. Świetnie sprawdzi się grubsza niż zwykle warstwa balsamu albo nałożenie maski do ciała, która dostarczy wilgoci i ukoi podrażnioną przez słońce skórę.
By zachować piękny kolor opalenizny, musimy odpowiednio pielęgnować skórę. Zainwestujmy w nawilżające i odżywcze balsamy do ciała zawierające witaminę A+E oraz lipidy. Warto zastąpić ciepłe kąpiele, chłodnymi prysznicami i używać silnie nawilżających żeli do mycia ciała zawierających np. glicerynę. By zapobiec łuszczeniu się skóry, znów – tak jak przed urlopem – postawmy na złuszczające właściwości peelingujących drobinek i fundujmy sobie taki zabieg co drugi dzień. – Bałam się, że peeling pozbawi mnie całej opalenizny, póki kosmetyczka nie wyjaśniła mi, że żel peelingujący ściera tylko naskórek, a nie skórę właściwą – opowiada Beata, 34-letnia notariuszka. Dowiedziała się też, że po urlopowych wojażach, lepiej posłuży jej nie gruboziarnisty peeling, ale delikatnie działający żel peelingujący pod prysznic z polimerowymi okrągłymi drobinkami albo kryształkami cukru. Dodatkowo warto sięgnąć po apteczne preparaty zawierające beta-karoten, który nie tylko podtrzyma brązowy odcień skóry, ale też wzmocni ją i odżywi. Już jednomiesięczna kuracja spowoduje, że będziemy mogły dostrzec różnicę, a efekty będą jeszcze bardziej widoczne, jeśli zaczniemy systematycznie łykać witaminę A+E. Ta pierwsza zapobiega nadmiernemu rogowaceniu naskórka, a druga zwalcza wolne rodniki, które m.in. przyspieszają proces starzenia się skóry. „Kropkę nad i” postawmy, używając balsamów zawierających odbijające światło drobinki złota, które będą pięknie lśnić na naszej opalonej skórze.
S T Y L
Miłośnicy serialu ?Gotowe na wszystko? podziwiają niezwykły talent jednej z bohaterek, Bree Van de Kamp, której przyjęcia nie mają sobie równych. Nawet jeśli nie mamy jej zdolności kulinarnych, możemy przygotować stół na kolację dla przyjaciół w taki sposób, że poczują się gośćmi najważniejszymi na świecie [...]
strona główna | zdrowie | uroda | kuchnia | styl | psyche | na czasie | regulamin | kontakt
kasia
690 dni temu
apel do mam!!!!!!
ubierajcie swoje małe dzieci w majtki na plażach, co to za moda żeby dzieci biegały na golasa, ani ładnie ani zdrowo!