zarejestruj się!
logowanie
podyskutuj na forum
subskrybuj newsletter
dostosuj stronę
Szukają odskoczni od codzienności, chcą się poczuć wyjątkowo i zrozumieć, jakie emocje drzemią w ich duszy. Malują, lepią, rzeźbią. I wcale nie chodzi o dzieci, ale o całkiem dorosłych.
– Kiedy patrzę, jak moja córka męczy się, malując „Panią Jesień” na zajęcia ze sztuki, przypomina mi się, jak ja na plastyce musiałam rysować ołówkiem martwą naturę czyli paprotkę i obtłuczony wazon. Trudno w takich warunkach zainteresować się sztuką – opowiada Sylwia, mama 10-letniej Zosi. Obie od kilku miesięcy chodzą na weekendowe zajęcia z rzeźbienia w glinie, ale nie ma wątpliwości, że to Sylwii sprawiają one więcej radości. – Nie spodziewałam się, że jeszcze doświadczę czegoś, co tak kojarzy mi się z radością i dzieciństwem, czyli lepieniem z plasteliny. Tutaj poznałam osoby, które jak ja są zachwycone, gdy okazuje się, że ma to głębszy sens i nie jest tylko zabawą – dodaje. Psycholodzy nie mają wątpliwości, że nigdy nie jest za późno, by zacząć swoją przygodę ze sztuką. Wejście w rolę twórcy otwiera nas na zupełnie nowe rozumienie i odczuwanie siebie i pozwala znaleźć dystans do rzeczywistości, w której się poruszamy.
– Parafrazując Picassa, można powiedzieć, że wszystkie dzieci są artystami, ale prawdziwą sztuką jest pozostać artystą, gdy się dorośnie – śmieje się Gabrysia, księgowa, którą do spróbowania sił w weekendowej pracowni malarskiej zachęciła przyjaciółka. – Byłam w trakcie rozwodu, wydawało mi się, że z niczym sobie nie radzę, wszystko jest tak trudne i, co najgorsze, kompletnie nieciekawe. A potem poszłam na pierwsze zajęcia, drugie, trzecie…i zaskoczyłam. Teraz nie wyobrażam sobie, bym miała z tego zrezygnować – dodaje. Większość osób, które decydują się w dorosłym życiu sprawdzić, jak to jest być artystą, wcale nie ma wielkich ambicji. Chodzi im raczej o spróbowanie czegoś nowego i odnalezienie się w trudnej sytuacji, czyli w takiej, w której nie ma jednego dobrego rozwiązania. – Długo porównywałam swoje prace z tym, co robią dziewczyny, które poznałam na sobotnich lekcjach rysunku. I długo nie dowierzałam, gdy prowadząca mówiła, że nie ma obrazów gorszych i lepszych, bo liczy się tylko to, w jaki sposób my coś widzimy. Dużo później zrozumiałam, że chodzi o to, by pokazać, jak się odczuwa świat. I w tym tkwi cała wartość tworzenia – przyznaje Dorota, sekretarka w dużej firmie transportowej. Niektórzy dochodzą do tego wniosku wolniej, inni szybciej – nie ma reguły. Tak samo, jak nie ma obowiązku dorabiania do weekendowego uprawiania sztuki żadnej głębszej ideologii. Jeśli tylko sprawia nam to przyjemność, warto iść tą drogą. Jak powiedzieliby psycholodzy zajmujący się analizą transakcyjną, to nasze wewnętrzne dziecko, które nie bawiło się wystarczająco dużo w dzieciństwie, chce znów poczuć rozmach, przyjemność i wolność w sytuacji, w której robimy coś nie na serio i dobrze się z tym czujemy. Jeśli więc chodzenie do galerii i muzeów nie zaspakaja naszego głodu obcowania ze sztuką, spróbujmy wsłuchać się w siebie – może drzemie w nas artysta, który chce coś powiedzieć swoim głosem? Bądźmy dla siebie łagodni i wyrozumiali – w końcu prawdziwa sztuka, to nie tylko to, co podoba się innym, ale przede wszystkim to, co płynie z samej potrzeby tworzenia.
By odnaleźć się w nowej sytuacji i dobrze poczuć z powolnym odkrywaniem w sobie potrzeby obcowania z emocjami, warto poszukać takiej formy zajęć, która będzie nam najbardziej odpowiadać. Wybierzmy się w kilka miejsc, które proponują warsztaty plastyczne, zobaczmy, jak zachowują się prowadzący, w jaki sposób zachęcają do mierzenia się z trudnościami i niepewnością, jak chwalą i jak krytykują. Ponieważ każdy z nas ma inne potrzeby komunikacyjne, być może na zajęcia idealne trafimy dopiero po jakimś czasie. Jednak warto próbować, bo komfort, dobre samopoczucie i wzrost poczucia własnej wartości są nie do przecenienia. – Trudno to wyjaśnić komuś, kto zupełnie nie zajmował się tworzeniem i tylko, jak ja, siedział cały czas w świecie tabel i liczb. Ale teraz, po roku chodzenia na zajęcia z malarstwa, obudziłam w sobie wielkie pokłady ciekawości. Co będzie, jeśli zrobię coś inaczej niż poprzednio? A co, jeśli postąpię nie tak, jak mówi prowadząca warsztaty? Mam ochotę eksperymentować i to po raz pierwszy od bardzo dawna – cieszy się Gabrysia. Ci, którzy chodzą na zajęcia twórcze dodają, że uczą się na nich cierpliwości i samodzielności. Już nie mówią, że się na czymś nie znają. Udział w warsztatach rozwija naszą wyobraźnię i pozwala zrzucić napięcie towarzyszące obowiązkom domowym i zawodowym. Bo gdy robimy coś tylko dla siebie, to nasze potrzeby są na pierwszym planie. A w końcu nikt nie zadba o nas lepiej, niż my sami.
Z D R O W I E
Męczący kaszel, piasek pod powiekami, swędząca skóra? To może być sygnał, że w powietrzu, które nas otacza, jest zbyt wiele kurzu, pyłków roślin i zarodników pleśni, a za mało wilgoci [...]
S T Y L
Miłośnicy serialu ?Gotowe na wszystko? podziwiają niezwykły talent jednej z bohaterek, Bree Van de Kamp, której przyjęcia nie mają sobie równych. Nawet jeśli nie mamy jej zdolności kulinarnych, możemy przygotować stół na kolację dla przyjaciół w taki sposób, że poczują się gośćmi najważniejszymi na świecie [...]
strona główna | zdrowie | uroda | kuchnia | styl | psyche | na czasie | regulamin | kontakt
Artykuł jeszcze nie był komentowany. Możesz być pierwszy! Skorzystaj z poniższego formularza i dodaj Twoje przemyślenia, uwagi związane z artykułem.